|
 |
| |
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
 |
|
|
 |
|
|
| |
Społeczeństwo: Prosić o pomoc, to nie wstyd
|
|
| |
|
|
 |
Z roku na rok coraz częściej dochodzi do przemocy w kartuskich rodzinach. W szpitalu wciąż walczy o życie 5-miesięczne niemowlę z Sulmina pobite przez własnych rodziców. Dlatego też pracownicy kartuskiego PCPR-u zamierzają jeszcze bardziej skoncentrować się na edukowaniu młodych matek i ojców oraz kobiet w ciąży.
Stan kilkumiesięcznej dziewczynki, którą rodzice skatowali dwa tygodnie temu wciąż jest krytyczny. Przypomnijmy, że do dramatu w Sulminie doszło z powodu…płaczu dziecka. Aby je uspokoić 22-letni ojciec i niepełnoletnia jeszcze matka pobili córkę. Dziewczynka miała połamane żebra i liczne krwiaki, co może świadczyć o tym, że już wcześniej znęcano się nad niemowlęciem.
Nie tak dawno, bo w na początku 2008 uroku do podobnej tragedii doszło w Chmielnie. Pobity wówczas półroczny chłopiec do dziś nie odzyskał sprawności, a jego stan wciąż się pogarsza. Pracownicy Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Kartuzach przyczyny tych dramatów dopatrują się m.in. w niedojrzałości emocjonalnej rodziców.
- Gdy przed dziesięcioma laty w Kartuzach powstało nasze Centrum ludzie pytali się, kto tu do was będzie przychodził po poradę – wspomina Gabriela Gołata, dyrektor kartuskiego GPRC. W ubiegłym roku takich chętnych było 119 osób. To jednak z pewnością tylko skromna część tych rodzin, w których dochodzi do przemocy. Na to niepokojące narastające zjawisko ma wpływ kilka czynników, jednak najczęściej to wina alkoholu i nieporadności życiowej matek i ojców.
W zeszłym roku pracownicy socjalni na terenie całego powiatu kartuskiego musieli odebrać aż 67 dzieci, którym ich opiekunowie nie byli w stanie zapewnić właściwej opieki. Nigdy wcześnie ta liczba nie była tak zatrważająca. - Był taki dzień, gdy musieliśmy zapewnić zastępczy dom aż dla kilkunastu dzieci – wspomina Barbara Hufnagel, kierownik działu pomocy dzieciom i rodzinie.
Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie nie ogranicza się wyłącznie do czekana na rodziny z problemami, ale przede wszystkim samemu kontroluje, co dzieje się w całym regionie. - Kiedy dostajemy informację , że rodzice nie radzą sobie z wypełnianiem swoich obowiązków, natychmiast interweniujemy – zapewnia Gabriela Gołata dodając, że pracownicy socjalni mają prawo odebrać dziecko rodzicom. W ubiegłym roku spotkało to nawet rodziców adopcyjnych. Nigdy jednak samo ubóstwo lub bezrobocie rodziców nie są podstawą, by dziecko trafiło do rodziny zastępczej lub ośrodka opiekuńczego. Są rodziny, w których brak pieniędzy nie ma żadnego negatywnego wpływu na silne więzi i miłość.
- - Zabranie dzieci to jest zazwyczaj ogromny wstrząs dla rodziców i wielu z nich robi wszystko, by je odzyskać – wyjaśnia Barbara Hufnagel. Blisko połowa dzieci odebranych w ubiegłym roku szybko wróciła do domów. - Im dłużej przebywają poza domem, tym trudniejsze są powroty – dodaje Hufnagel. Okazuje się, że i rodzice i dzieci szybko przyzwyczają się do takiej nowej sytuacji.
W planach jest powołanie specjalnej poradni, w której z opieki psychologa, prawnika i pielęgniarki mogliby skorzystać przyszli młodzi rodzice stający przed zupełnie nowym wyzwaniem, jakim jest opieka i wychowanie małego dziecka. Poradnia służyłaby też pomocą dla kobiety w ciąży. - Coraz częściej dzieci rodzą dzieci. Dochodzi wręcz do sytuacji, że dopiero w szpitalu rodzice dowiadują się, że ich nieletnia córka właśnie rodzi - Gabriela Gołata wspomina sytuację, gdy jedna z uczennic powiatu kartuskiego do ostatnich dni ciąży chodziła do szkoły, ćwiczyła na zajęciach sportowych i nikt niczego nie zauważył. Często brak akceptacji i wsparcia ze strony rodziców doprowadza do dramatycznych decyzji, jakie podejmują nastolatki w ciąży. To specjalnie dla nich pracownicy socjalni zamierzają poprowadzić w gimnazjach i szkołach średnich w całym powiecie pogadanki na temat rodzicielstwa.
Dyrektor Gołata podkreśla, że zwrócenie się do Centrum o pomoc nie powinno być czymś wstydliwym. - Każdy ma prawo nie radzić sobie w życiu – mówią pracownicy socjalni dodając, że zawsze zapewniają pełną anonimowość. Gwarantują ją też wszystkim mieszkańcom powiatu kartuskiego, którym leży na sercu dobro dzieci i gdy zajdzie potrzeba nie zawahają się sięgnąć po telefon.
Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Kartuzach – tel. (058) 6853320, Centrum Interwencji Kryzysowej – tel. (0) 58 6840219.
Tomasz Przysiężny
PODPIS POD ZDJĘCIE
- W społeczeństwie funkcjonuje przyzwolenia na bicie dzieci, ale nie na to, by je oddać innym rodzicom - mówi Gabriela Gołata, dyrektor kartuskiego PCPR-u.
Fot. Tomasz Przysiężny
|
 |
| |
|
| |
|
|
|
|
720 raz(y) oglądano.
|
 |
|
 |
 |